SKANDAL W POWIECIE! Starosta „podrzuca zgniłe jajo” mieszkańcom Bełchatowa.
Bełchatów stał się polem bitwy, a orężem w rękach starosty Jacka Zatorskiego i jego radnych stały się… ulica Czapliniecka i Wojska Polskiego. Podczas gdy mieszkańcy liczyli na merytoryczną współpracę ponad podziałami, Starostwo Powiatowe odpaliło polityczną bombę, która może kosztować miasto miliony złotych. Kto zapłaci za ten „prezent”? Oczywiście my – Bełchatowianie.
Strategia „Ucieczka od odpowiedzialności”
W środę, 29 kwietnia 2026 roku, na sesji Rady Powiatu stało się to, przed czym ostrzegał prezydent Patryk Marjan. Radni powiatowi, ramię w ramię ze starostą Zatorskim, przepchnęli uchwałę o przekazaniu miastu zarządu nad kluczowymi arteriami: ulicą Wojska Polskiego i Czapliniecką.
Brzmi jak formalność? Nic bardziej mylnego. To klasyczne „podrzucenie zgniłego jaja”. Te drogi, do niedawna wojewódzkie, wymagają gigantycznych nakładów finansowych. Powiat, zamiast wziąć odpowiedzialność za swój majątek, postanowił scedować problem na budżet miasta. To nie jest partnerstwo – to cyniczne zrzucanie ciężaru na barki mieszkańców Bełchatowa.
Prezydent Marjan: – „To polityczny atak!”
Prezydent Patryk Marjan nie gryzie się w język. Na swoim profilu na Facebooku jasno wskazuje winnych:
„Mamy do czynienia z politycznym atakiem na Bełchatów. Jeśli ktoś nie chce współpracy, to trudno – ja dalej będę robił swoje. Będziemy zaskarżać tę uchwałę!” Marjan punktuje starostę bez litości: budżet miasta nie jest z gumy. Każda złotówka wydana na utrzymanie dróg, które powinny być finansowane przez powiat, to złotówka odebrana z budowy chodników na osiedlach, rewitalizacji parków czy oferty kulturalnej dla młodzieży. Starosta Zatorski, zamiast wspierać rozwój stolicy powiatu, zdaje się realizować scenariusz „osłabiania przeciwnika”.
Czy starosta boi się dialogu?
Kulisy negocjacji, o których wspominano na sesji, budzą niesmak. Spotkania, które miały służyć wypracowaniu porozumienia, okazały się jedynie parawanem dla z góry podjętej decyzji. Starosta Zatorski twierdzi, że „rozstano się z niczym”, ale fakty są brutalne: powiat wykorzystał swoją przewagę w radzie (wynik głosowania 11 do 10 mówi sam za siebie), by siłą narzucić miastu niekorzystne rozwiązania.
Radni, którzy podnieśli rękę „za” tą uchwałą, pokazali, że interesy polityczne i chęć pozbycia się kosztownego problemu są dla nich ważniejsze niż dobro Bełchatowian, którzy przecież też są mieszkańcami tego powiatu!
Bilans strat: Co nam zabiorą? Przejęcie zarządu nad takimi ulicami jak Wojska Polskiego to nie tylko zamiatanie chodników. To:
- Wielomilionowe remonty nawierzchni w najbliższych latach.
- Utrzymanie oświetlenia i infrastruktury podziemnej.
- Zagrożenie dla realizacji mniejszych, osiedlowych inwestycji.
Mieszkańcy pytają: Panie Starosto, czy tak wygląda „ambitny i odpowiedzialny” budżet, o którym Pan mówił jeszcze kilka miesięcy temu? Czy odpowiedzialność kończy się tam, gdzie zaczynają się koszty?
Bełchatów idzie do sądu
Prezydent Marjan zapowiedział już walkę o interesy miasta przed sądem i u Wojewody. Jedno jest pewne: relacje na linii Miasto-Powiat zostały „podpalone”, a dym z tego ogniska będzie czuć do końca kadencji. Bełchatów nie pozwoli się okradać pod płaszczykiem „ułatwiania rozwiązywania lokalnych problemów”.
Czas na jasną deklarację radnych powiatowych: komu służycie? Mieszkańcom, czy politycznej wygodzie starosty?


