Piłka nożnaSport

ŁKS zremisował u siebie z Ruchem Chorzów.

Pierwszą groźną sytuację w sobotnim meczu stworzyli  Łodzianie. W 9. minucie naciskany przez Andreu Arasę bramkarz Ruchu, 
wyprowadzając piłkę z własnego pola karnego, trafił w Hiszpana tak  niefortunnie, że futbolówka omal nie wpadła do siatki. Kilka sekund  później (to konsekwencja wspomnianej pomyłki golkipera), po centrze Gustawa Norlina, napastnik znów próbował szczęścia, tym razem głową, lecz i tym razem gospodarzom zabrakło odrobiny szczęścia.

Artur Kraszewski

Artur Kraszewski

Goście z Chorzowa również potrafili odpowiedzieć groźnym atakiem, więc choć trudno w kontekście tego fragmentu spotkania mówić o bardzo klarownych okazjach bramkowych, na nudę na stadionie Króla nie narzekaliśmy. W 23. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, nad poprzeczką uderzył z powietrza Kacper Terlecki, a chwilę później akcja przeniosła się pod pole karne ełkaesiaków, gdzie Shuma Nagamatsu sprytnym strzałem otworzył wynik zawodów.

ŁKS odpowiedział błyskawicznie. Już w 31. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Mateusza Wysokińskiego, przytomnym zgraniu piłki głową przez Kacpra Terleckiego i strzale z bliska Andreu Arasy, na tablicy wyników widniał remis (1:1). Niestety dla Łodzian, ostatnie słowo przed przerwą należało do podopiecznych trenera Waldemara Fornalika, a konkretnie do Patryka Szwedzika, który potężnym uderzeniem z powietrza z jedenastu metrów zdobył dla Ruchu drugą bramkę. 

Po tej burzy z piorunami, którą oglądaliśmy w pierwszej odsłonie spotkania, w początkowych minutach po zmianie stron działo się znacznie mniej. Na boisku trwała twarda walka o każdą piłkę, jednak rzadko przekładało się to na zagrożenie pod bramkami strzeżonymi odpowiednio przez Aleksandra Bobka i Bartłomieja Gradeckiego, a nieliczne próby strzałów z dystansu mijały cel.

Wreszcie nadeszła 69. minuta i cierpliwość ełkaesiaków została nagrodzona. Po dalekim wrzucie z autu Sebastiana Rudola piłka 
spadła pod nogi Koki Hinokio, który precyzyjnym, technicznym uderzeniem z kilkunastu metrów doprowadził do wyrównania, wprawiając w euforię dziesięć tysięcy kibiców gospodarzy (2:2). Piłkarze ŁKS-u do końca próbowali zgarnąć komplet punktów, ale na więcej defensywa Ruchu nie pozwoliła, więc drużyny podzieliły się punktami. 

Artur Kraszewski

Artur Kraszewski

Powiedzieli po meczu:

Waldemar Fornalik (trener Ruchu): Jak na warunki w jakich przyszło nam grać, mam na myśli stan nawierzchni, 
rozegraliśmy dobry mecz. Do pewnego momentu kontrolowaliśmy to spotkanie, ale po zmianach dokonanych przez ŁKS, pojawiły się problemy. Żaden z zespołów nie może być zadowolony z tego remisu. To, co się rzucało w oczy, nie zawsze było dużo piłki w piłce, z różnych powodów. Mecz, którego nie da się wygrać, trzeba umieć zremisować.

Grzegorz Szoka (trener ŁKS-u): Dziękuję kibicom za wsparcie do końca. Naprawdę czułem, że możemy stworzyć coś 
dużego. Jeśli chodzi o mecz, czuję, że ich zawiedliśmy. Nie do końca wytrzymaliśmy mentalnie poziom tego meczu. Całe nasze nastawienie na to, żeby postawić kropkę nad  sprawiło, że źle weszliśmy w mecz. W drugiej połowie, po golu na 2:2, próbowaliśmy do końca, ale nie udało się, więc czuję smutek.

źródło: ŁKS Łódź S.A.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button